Eid al-Adha (Eid Kabir) w Maroku – o tradycji, baranie i kuchni marokańskiej

Dzisiaj najważniejsze święto dla Muzułmanów – Eid al-Adha, nazywany przez Marokańczyków Eid Kabir (Wielkie Święto). Chciałabym Wam nieco przybliżyć ten temat i pokazać, jak się celebruje ten dzień w Maroku. Miałam okazję być tam 2 razy podczas tego święta (dokładnie w Rabacie). Zapraszam więc na artykuł, w którym znajdziecie także zdjęcia mojego autorstwa.

Czym jest święto Eid al-Adha (Eid Kabir) ?

Eid al-Adha obchodzony jest przez Muzułmanów każdego 10-tego dnia miesiąca Dhu al-Hijja (czyt. Du al-Hiżża). Jest to ostatni miesiąc w muzułmańskim kalendarzu. [W ramach ciekawostki: w przyszłym miesiącu, tj. 02.10., Muzułmanie świętować będą Nowy Rok, 1438 ;)].
O poranku, tuż po modlitwie (jedynej takiej w roku, w Maroku odbywa się około godziny 7:30) zaczyna się rozlew krwi. Dosłownie. Każda rodzina, która ma ciut lepszą sytuację finansową, zabija rytualnie barana, kozę, krowę lub wielbłąda – zależy od wielkości rodziny i sytuacji materialnej (na pamiątkę czynu Abrahama, który ofiarował Bogu barana zamiast swego syna, Izaaka).
Z tego co udało mi się zaobserwować, barany w Maroku są najpopularniejsze w tym okresie. Dostępne  są praktycznie wszędzie – tuż za rogiem, na parkingu marketu, na souku.

eid5Souk w Tetouan, przepięknym mieście położonym na północy Maroka. 

eid4Transport baranów na targ. Marrakesz, skrzyżowanie przy bramie do Menary.

baran1

Dla wszystkich muzułmanów jest to czas wyjątkowy. Często podróżują oni na drugi koniec kraju, by spędzić ten ważny okres w gronie rodzinnym. Zdecydowana większość sklepów i targów jest zamknięta (zwykle do 3 dni, chociaż niektórzy robią sobie wolny cały tydzień). Można by powiedzieć, że niektóre miejsca wyglądają na wymarłe…
Bardzo chętnie podróżują także dzieci – bo każda wizyta u cioci, babci czy wujka wiąże się z kilkoma dirhamami do skarbonki – ot, taka świąteczna tradycja :).

Akcja „Kup Pan barana” i łowcy skór – Eid Kabir w Maroku.

Baranie szaleństwo zaczyna się mniej więcej na na 2 tygodnie przed świętem. Ceny wahają się od 1000 nawet do 5000 dirhamów, czyli od 400 do 2 tysięcy złotych. Wszędzie słychać beczenie, które najczęściej wydobywa się z garażów, bo tam są one trzymane. Na dzień przed egzekucją zwierzęta te nie dostają jedzenia, tylko wodę – mają się w ten sposób „oczyścić”.
Nie każdy jednak potrafi (lub chce) zabijać, dlatego w tym dniu po ulicach chodzą młodzi mężczyźni i oferują swoją pomoc (oczywiście za opłatą, około 80 zł). Dlatego, jeśli będziecie w tym czasie w Maroku i zobaczycie kogoś z tasakiem w ręku, który często jest splamiony krwią, nie musicie się obawiać i uciekać gdzie pieprz rośnie.
Muzułmanie zabijają rytualnie poprzez poderżnięcie gardła. W tym momencie musi być wypowiedziana formuła, która brzmi po polsku mniej więcej tak: W imię Boga Allaha, który jest wielki, od rodziny (nazwisko). Należy to zrobić możliwie szybko, by zwierzę się nie męczyło. Musi się ono wykrwawić i dopiero można zacząć dalsze czynności.
Warto zaznaczyć, że ściągając skórę należy uważać, aby jej nie podziurawić. Niektórzy zostawiają sobie ją na pamiątkę jako dywanik, wcześniej oddając do wyczyszczenia. Inni zaś, oddają ją „łowcom skór”, którzy jeżdżą po ulicach (pickupami lub taczkami) i nawołują. No i powiem Wam, że sobie sporo takich skór uzbierają – ludzie bardzo chętnie zrzucają je z dachów (bo tam najczęściej zabijają). W skupie, dostają za taką skórę około 50 dh, czyli 20 zł. Może się to wydawać dziwne, ale to są naprawdę spore pieniądze.

skoryMężczyzna zrzuca z dachu skórę. 

eid1skory1„Łowcy skór”

Mięso nie nadaje się od razu do spożycia – „odstane” można ćwiartować i spożywać dnia następnego. W tym dniu je się tylko podroby (flaki, płuca, wątrobę, nerki) i coś jeszcze, ale o tym w następnym akapicie. Mięsem się jednak należy podzielić. Każda rodzina, która miała swojego barana, musi oddać 1/3 komuś, kogo nie stać było na zakup własnego i ma naprawdę bardzo ciężką sytuację materialną. Kolejną część (także 1/3) oddaje się rodzinie, a resztę można pakować do zamrażarki :).
Najczęściej jednak dzieli się na pół – jedną połówkę dostają osoby potrzebujące, druga zostaje w domu.
Oczywiście oszustów nie brakuje i tam. Są osoby, które pukają do drzwi i proszą o kawałek mięsa, tłumacząc, że nie mogli sobie pozwolić na zakup barana z przyczyn finansowych. Przykre jest jednak to, że pukając do kilku domów uzbiera się spory „kawał mięcha” i potem można tę osobę spotkać na targu – oczywiście w roli handlarza.

Szaszłyki, baranie jądra i kuskus – co jedzą Marokańczycy podczas swojego święta?

Jak już wspomniałam wyżej, w tym dniu spożywa się tylko podroby. Na uroczysty, rodzinny obiad, gospodynie przygotowują szaszłyki z wątróbki na grillu. Do nich podaje się klasyczny batbout, czyli chlebki z patelni (przepis możecie znaleźć na stronie, TUTAJ). Z każdego balkonu/dachu będzie wydobywał się ten sam zapach…

taj_1Batbout, przygotowywany przez marokańską gospodynię.

eid3Grillująca się wątróbka na balkonie. Najpierw jest ona grillowana w całości, potem cięta na mniejsze kawałki, owijana w paseczki tłuszczu i dopiekana do miękkości. 

Niestety, gotowych już nie zdążyłam sfotografować, ale niebawem pojawi się na nie przepis :). Będzie on jednak troszkę wybrakowany, bo … nie mam dostępu do baraniego tłuszczu, którym owija się wątróbkę. Oczywiście musi się on najpierw chwilę podsuszyć na słońcu, co możecie zobaczyć na tym zdjęciu:

eid2

Następnie na stół wjeżdża ogromny talerz z sosem z flaków, nerek, płuc i … jąder. Nie powiem Wam jak smakuje, bo ich obecność mnie całkowicie do niego zniechęciła. Podobno pyszny, nie wiem… Jest to jeden z niewielu przysmaków marokańskiej kuchni, do którego nie dam się przekonać (do zupy ze ślimaków także!).
Na drugi dzień, na śniadanie je się przeważnie rghayef (lub rghaif, msemen – jak kto woli, przepis TUTAJ) lub baghrir,  inny rodzaj marokańskich naleśników (przepis TUTAJ).
Na obiad serwują zaś tradycyjne, narodowe danie, czyli kuskus z siedmioma warzywami. Uwielbiam. Jest to bez wątpienia moja ulubiona potrawa marokańska. O tym jak przygotować kuskus metodą tradycyjną, dowiecie się z TEGO posta. Ostrzegam, jest z nim trochę zachodu… Ale warto!

kuskus_3
Należy wspomnieć jeszcze o słodkościach – ich zabraknąć nie może. Zwykle około godziny 17:00, czyli przerwy na herbatę, na stole powinny już czekać przeróżne ciacha dla gości, którzy przychodzą czasem w ilościach hurtowych :).

Mam nadzieję, że choć trochę nakreśliłam Wam przebieg tego jakże ważnego, muzułmańskiego święta. Wiem, że zabijanie niewinnego baranka nie jest fajne, ale z drugiej strony patrząc, to tak samo nieprzyjemnie jest walić tłuczkiem bezbronnego karpika tuż przed naszą Wigilią. Każda kultura ma swoje tradycje, bardzo często zupełnie różne od naszych. Najważniejszy jest jednak wzajemny szacunek do tych tradycji. Na pewno nas, katolików i muzułmanów łączy jedno – ogromna radość ze świąt i kultywowanie tej tradycji. I tak naprawdę o to chodzi.
Jest jednak rzecz, która mnie – już nie tyle jako katoliczkę, ale kobietę – przeraża. To, że nawet małe dzieci są świadkiem tego porannego rytuału. Nie mnie oceniać, ale jako (przyszła) matka nigdy w życiu nie pozwoliłabym swojemu dziecku na to patrzeć. Tłumaczą to tym, że dzieci od małego powinny mieć wpajane tradycje. No zgadzam się, ale niekoniecznie tak krwawe. Mało tego – to dzieci potem opalają z sierści głowy (często zbierają je także od sąsiadów), jednak wcześniej bawią się nimi tak, jak powinny się bawić piłką…

A może Wy mieliście inne doświadczenia będąc świadkiem Eid al-Adha w Maroku czy też innym muzułmańskim kraju? Bardzo chętnie poznam Wasze opowieści :).

Korzystając z okazji – bo być może zagląda tu jakaś  muzułmanka/muzułmanin –  Eid Moubarak Said!

Polecane posty:

Tagi , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie jestem robotem :)