Co to jest TAGINE (tajine, tażin, tadżin) i jak go używać?

Jeśli ktoś z Was zapoznał się ze stroną „o mnie” zapewne zauważyliście, że wspomniałam tam o moim uzależnieniu, jakim są wszelkiego rodzaju naczynia gliniane. Uważam, że żaden (nawet firmowy) garnek z inoxu czy patelnia żeliwna nie odda nam smaku potrawy tak, jak zrobi to glina. No i biorąc pod uwagę aspekty zdrowego gotowania, to gliniaki biją na głowę całą resztę razem wziętą.
Moje pierwsze tajine kupiłam podczas swojej pierwszej wyprawy do Maroka, około 4 lata temu. Wygląda tak:

DSCF5564

Pamiętam, że kosztował mnie całe 20 dirhamów, czyli w przeliczeniu na nasze około 8 zł. Od tego czasu minęło już trochę, a kolekcja moich tajine znacznie się powiększyła (mam ich ok 50; małych, dużych, ozdobnych czy też klasycznych). Ot, taki mój bzik!

Istnieją różne teorie głoszące skąd tak naprawdę wzięło się tajine. Jedni twierdzą, że sama nazwa ma coś wspólnego z Bogiem Deszczu i Piorunów, El Tajin, którego czcili meksykańscy Totonakowie; drudzy zaś, że tajine było prezentem od Fenicjan, który odwiedzili tereny Maroka w XII wieku. Najpopularniejszą (i podobno najprawdziwszą ;)) z teorii, jest teoria berberyjska. To właśnie Berberowie, czyli pierwsi osadnicy północnej Afryki, wyprodukowali to naczynie. Zależało im bowiem na tym, aby nie dodawać dużych ilości wody do gotowanego jedzenia – miało ono czerpać płyny ze składników, które się gotowały. I tak też powstała konstrukcja tajine, która te założenia spełniała.
Garnek składa się z dwóch części: podstawy, dość masywnej, jednak niezbyt głębokiej i pokrywy w kształcie stożka. Taki układ pozwala parze, która wytwarza się podczas gotowania powrócić do potrawy, przez co mięso, warzywa czy owoce gotowane są we własnych płynach i rozpływają się w ustach.
Słowo tajine ma jednak jeszcze jedno znaczenie – każda potrawa ugotowana w tym garnku nazywa się  po prostu (niezależnie od składników) tajine. I od razu zaznaczam – tajine jada się z chlebem, nie z kuskusem. Kuskus to osobne danie, o którym będziecie mogli niebawem przeczytać.

taj_ourika2
Pomijając widoczne fragmenty kończyn, możecie zobaczyć jak wyglądało prawdziwe „wiejskie” tajine w górzystej Ourice, niedaleko Marrakeszu.

Czym się kierować przy zakupie tagine?

Najpierw musimy odpowiedź sobie na pytanie czy chcemy, aby nasze tajine służyło nam do gotowania, czy też ma być obiektem wszelkich „ochów” i „achów” stojąc na kuchennej szafce.
Zarówno na marokańskim souku (czyli placu handlowym) jak i w każdym innym sklepie znajdziecie wiele rodzajów tajine. Tradycyjne wykonane jest z terakoty i nie posiada żadnych ozdób, czyli takie jakie zaprezentowałam Wam na pierwszym zdjęciu powyżej. Występuje w wersji szkliwionej lub nie. W takim gotuje zdecydowana większość Marokańczyków. Istnieją też takie z delikatnymi ozdobami, które także sprawdzą się w gotowaniu. Aktualnie sama używam lekko zdobionej wersji, a jednokolorową odziedziczyła moja mama.

taj3

Warto pamiętać, że niektóre rodzaje tych gliniaków, do gotowania się zupełnie nie nadają. Są to tajine bogato zdobione, z dość grubą warstwą nabłyszczającego lakieru. Takie naczynia używane są tylko do dekoracji lub do serwowania gotowych potraw. Na przykład takie:

DSC_0029

Tajine występują jak już wcześniej wspomniałam w wersji szkliwionej i naturalnej. Posiadam obydwie wersje i z obu jestem zadowolona, ale… wersja szkliwiona jest chyba łatwiejsza w obsłudze. Wydaje mi się bardziej odporna i przede wszystkim mniej przywiera. Nie jest jednak szkliwione całe naczynie – dolna część podstawy i wewnętrzna strona stożka zawsze są bez glazury.
Wersja naturalna przypomina mi garnek rzymski, który nawiasem mówiąc uwielbiam. Niektórzy twierdzą, że właśnie z tego nieglazurowanego tajine możemy poczuć jego prawdziwy smak. Każda z wersji wymaga jednak szczególnej pielęgnacji o czym dowiecie się w dalszej części artykułu.
Kolejną kwestią sporną jest dziurka na stożku. Dla mnie nadal pozostaje ona zagadką. Nie jestem specjalistką od tajine, ale skoro nasze jedzonko ma gotować się w skraplającej się parze, która powraca do potrawy dzięki stożkowatym ściankom pokrywy, to niby dlaczego ma ona uciekać przez owy otworek? Jadłam w Maroku niejedno tajine i uwierzcie mi – żadne z nich nie miało dziurki. Te, które posiadam w swej kolekcji też jej nie mają. Nie twierdzę jednak, że tajine z dziurką to podróbka – takie również można kupić na souku. Poza tym, zawsze odrobina pary ucieknie poprzez łączenia stożka z podstawą. Nie zapominajmy, że naczynia te są robione ręcznie i ciężko by było zrobić takie idealnie do siebie pasujące. Dla ciekawskich polecam obejrzeć TEN filmik (niestety w języku arabskim), zobaczycie jak wygląda produkcja tajine łącznie ze jego zdobieniem w Rabacie.  Natomiast w TYM i w jego KONTYNUACJI zobaczycie metody z północy Maroka.

Jak gotować w tagine?

W Maroku, zwykle tajine przyrządza się na glinianym grillu z węglem. Wygląda on tak:

DSC_0674

Lub bardziej wyszukana wersja:

DSC_0826

Jednak wiele osób mimo wszystko gotuje na kuchenkach gazowych lub elektrycznych. Oto przykład z domu doświadczonej, marokańskiej gospodyni:

taj_1

Niezależnie jednak od typu kuchenki warto zaopatrzyć się w metalową podkładkę, dzięki której nasze naczynie nie będzie miało bezpośrednio kontaktu z ogniem. Ja gotuje na kuchence gazowej, przestrzegam pewnych zasad (o nich poniżej) i tajine służy mi naprawdę super.
I jeszcze jedno – kwestia piekarnika. W Maroku tajine w piekarniku nie przejdzie. W dodatku Marokańczycy robią wielkie oczy jak się zada pytanie „czy można?”. Ale my nie jesteśmy w Maroku, tylko w Polsce i z naszym tajine możemy sobie robić co chcemy :). Oczywiście, można. Ja osobiście tego nie robię, bo mam masę innych naczyń glinianych przeznaczonych do piekarnika, ale nie widzę żadnych przeszkód.
Tajine do szybkich obiadów na pewno nie należy. Gotuje się je bardzo długo, czasem nawet 2 godziny, na bardzo wolnym ogniu. Tylko wtedy osiągniemy najlepsze rezultaty smakowe.

Jak dbać o tagine by służyło nam długo i szczęśliwie?

Każde tajine, które przeznaczone jest do gotowania wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Jeszcze nowe naczynie należy odpowiednio przygotować do dalszej współpracy.
Na początku należy oczywiście porządnie je wymyć – TYLKO ciepłą wodą, beż żadnych detergentów.
I w tym miejscu znów powrócę do podziału na szkliwione i naturalne, bo ich pielęgnacja się różni.
Naturalne: po wymyciu wytrzeć do sucha, nasmarować oliwą lub olejem (obficie) i wstawić do ZIMNEGO piekarnika ustawionego na 150 stopni. Wypiekać go ok 1,5 godziny, po czym wyłączyć piekarnik i pozwolić mu całkowicie ostygnąć (w piekarniku).
Glazurowane: tajine ustawić na podkładce do gotowania, nalać do 3/4 wysokości letniej wody, dodać 2 łyżki oliwy i podłączyć palnik na bardzo wolny ogień. Gotować do wyparowania minimum połowy wody. Wyłączyć palnik. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
Tak przygotowane tajine są już gotowe do przyjęcia pierwszej porcji mięcha i warzyw do gotowania!
Ale to nie wszystko. Pamiętajcie proszę, że każde tajine jest delikatne i nie zniesie nagłej zmiany temperatury. Jeśli macie zamiar wkładać Wasze garnki do piekarnika – zawsze do zimnego. Jeśli dolewacie wodę podczas gotowania – zawsze ciepłą. Gorącego naczynia nie kładźcie na zimnych, marmurowych blatach. Najlepiej położyć je na drewnianej desce. I ostatnia wskazówka – do mycia nie używajcie żadnych detergentów – tylko ciepłą wodę.
Od czasu do czasu warto lekko przetrzeć całe tajine oliwą, a następnie wytrzeć delikatnie ściereczką. W wersjach szkliwionych wystarczy naoliwić tylko wewnętrzną stronę stożka.
Gdy Wasze tajine się przypali (a prawdę mówiąc lekko powinno ;)) to wystarczy, że zalejecie je wodą i zostawicie do odmoknięcia. Jeśli przypalenie było dość konkretne, nalejcie odrobinę wody z octem i pogotujcie ok 15 min.
Ważne też jest jego przechowywanie. Po pierwsze dajcie mu porządnie wyschnąć po wymyciu, żeby nie zapleśniało. A po drugie – zostawiajcie lukę pomiędzy stożkiem a podstawą, aby zapewnić dopływ powietrza. Ja po prostu wkładam między jedno a drugie zwiniętą ściereczkę. Szczelina jest wystarczająca.
Dbajcie o swoje garnki, bo choć nierzadko są Wasza pamiątką z wakacji lub dość kosztownym zakupem (bo w Polsce ich cena mnie przeraża, biorąc pod uwagę fakt po ile są one dostępne w Maroku), to są one przede wszystkim Waszą przepustką do zdrowego i smacznego gotowania.

DSC_0798

Mam nadzieję, że ten artykuł choć trochę pomoże Wam przy wyborze odpowiedniego dla Was tajine. Starałam się przekazać Wam to, czego sama się nauczyłam od marokańskich gospodyń. Jeśli posiadacie swoje garnki lub zamierzacie je kupić – czekam na Wasze zdjęcia lub dodatkowe pytania. Jeśli tylko będę w stanie, na pewno chętnie pomogę :).
I na koniec jeszcze jedno – jeśli będziecie w Maroku, zamówicie w restauracji tajine i po jego zjedzeniu zobaczycie idealnie czyste, nieprzypalone dno – możecie iść do kucharza i powiedzieć mu, że zamawialiście tajine,a nie danie gotowane w garze, a podane w tajine, bo to zasadnicza różnica… Tajine się lekko przypala i jest to normalne. Czasem się przypali bardziej, zerknijcie na przykład na to zdjęcie:

DSC_0786

Było to tajine jedzone w przepięknej Ourice, niedaleko Marrakeszu i było to jedno z lepszych (o ile nie najlepsze) jakie jadłam…

Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

44 odpowiedzi na „Co to jest TAGINE (tajine, tażin, tadżin) i jak go używać?

  1. Michal mówi:

    Kupiłem naczynie w Tunezji na targu. Jest glazurowane ale bez wzorów. Wlałam wodę dodałem oliwę wstawiłem na kuchenkę. To co zauważyłem to dolna część naczynia „po ci się”. Czy to jest normalna sytuacja? Całe naczynie dołem jest pokryte rosą.

    • SylwiaSM mówi:

      Szczerze powiem, że dziwi mnie to „pocenie się”. Przygotowywałam do użytku niejedno tagine i nigdy nie zaobserwowałam takiego zjawiska. Gotowałeś w nim już? Czy podczas gotowania jest tak samo?
      Przepraszam, że dopiero odpisuję na komentarz. Nie wiem dlaczego pojawił się w spamie.
      Pozdrawiam!

  2. Ola mówi:

    hej 🙂
    Dostałam tajina ale z taką metalowa obwódką i nie wiem co z nią zrobić… Moczyć z tym czy zdjąć i dopiero po namoczeniu założyć (jak wiadomo glina się rozszerza i boję się że pęknie)? Czy dokręcić to na maksa czy w ogóle ją zdjąć?
    Gdybyś mi doradziła to byłoby super 😉
    pozdrawiam

    • SylwiaSM mówi:

      Nigdy nie miałam takiego tagine, ale kilka razy je widziałam w Maroku. Aby odpowiedzieć na Twoje pytanie, musiałam poradzić się teściowej 😉 Nic nie zdejmuj tylko używaj tak, jakby obręczy nie było 🙂

  3. Ostra mówi:

    Cześć Sylwio, niedługo lecę do Maroka, mam w planach kupić tajine. Mam tylko jedno pytanie: czy mając kuchenkę indukcyjną będę mogła na niej używać tego garnka?

    • SylwiaSM mówi:

      Nigdy nie miałam indukcji i sama nie mam doświadczenia, jednak kilka osób pisało mi, że to możliwe. Musisz tylko zaopatrzyć się w specjalną nakładkę/adapter. Szukaj w sklepach z AGD takiej, która umożliwiłaby Ci gotowanie w zwykłych garnkach na indukcji.
      Pozdrawiam i życzę udanego urlopu! 🙂

  4. Darek mówi:

    Czy dobrze mi się wydaje, że potrawy z tadżina nieglazurowanego powinny być zdrowsze, jako że mają kontakt jedynie z gliną?
    A czy różnic w smaku pomiędzy wersją glazurowaną i nieglazurowaną sama osobiście nie zauważyłaś?
    Zastanawiam się tylko, czy czyszczenie przypaleń w takim naturalnym tadżinie nie jest bardziej skomplikowane.
    Byłbym wdzięczny za odpowiedź bo nie mogę się zdecydować 🙂

    • SylwiaSM mówi:

      Darku, zawsze to, co naturalne jest na pewno zdrowsze 🙂 Jeśli chodzi o smak, to prawda jest taka, że gotując tagine na gazie, nie będzie zbytnio odczuwalnej różnicy w smaku (co innego tagine z grilla). Do tego tagine glazurowane jest dużo łatwiejsze w obsłudze i również trwalsze.
      Powiem szczerze, że gdybym musiała mieć tylko jeden tagine (i kupować go w Polsce za takie ceny, jakie oferują ten gliniak w internecie) ,to wybrałabym glazurowane. Jak już się zdecydujesz to daj znać, czekam na zdjęcia 🙂
      Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru!

      • Darek mówi:

        Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź.
        Widzę że jednak wszędzie dominują glazurowane, pewnie z powodu tej większej łatwości w dbaniu o niego. Znalazłem jeden z naturalnej gliny ale duży 30cm i obawiam się że może być za duży jak na kuchenę.
        To może w ogólę błędnie mam jakieś oczekiwania, że gotując w tagine na piecu gazowy uzyskam jakiś smak ponadto co daje zwykła patelnia kamienna, sądziłem że samo to zwężenie z kominem też wprowadza coś ,,magicznego” do smaku potrawy 🙂

        • SylwiaSM mówi:

          Dokładnie, są one też nieco trwalsze. 30 cm jak na tagine, to wcale nie jest dużo, zmieści się spokojnie – sama takiego używam 🙂
          Nie jesteś w błędzie jeśli chodzi o oczekiwania smakowe – naprawdę czuć różnicę w potrawach, gotując nawet na kuchence gazowej (nawet w Maroku tak gotują, bo nie każdy ma warunki na grilla). Ta stożkowa pokrywa robi naprawdę świetną robotę. Choćby „zwykłe” ziemniaki smakują zupełnie inaczej, nie wspomnę już o mięsie. Najważniejsze to wyczuć ilość wody, którą się dolewa. Jeśli dodasz jej za dużo, to nie będzie „efektu tagine”.

  5. Tadżin mówi:

    Dzień dobry,

    Bardzo dziękuję za obszerne uwagi dot. impregnacji garnka przed pierwszym użyciem oraz uwag dot. bieżącego użytkowania.

    Niestety już wiem jakie błędy popełniłam. Nie posiadam podkładki metalowej pod garnek. Czy wie, Pani gdzie mogę taką kupić?

    Poza tym w trakcie gotowania na kuchenkę gazowej dodałam zimnej wody… Zaobserwowawalam lekkie pęknięcie. Czy garnek nadal nadaje się do użytku?

    • SylwiaSM mówi:

      Witaj Kamila! Po pierwsze, żadna ze mnie Pani… Sylwia po prostu 🙂
      Jeśli chodzi o podkładkę to podeślę Ci zdjęcie na maila, żebyś wiedziała jak ona mniej więcej ma wyglądać. Kupisz ją w sklepach z art. gospodarstwa domowego lub na placu „u Ruska” 😉
      Jeśli pęknięcie jest powierzchowne, to można używać.
      Pozdrawiam serdecznie!

  6. Renia mówi:

    Witam. Od dawna przymierzam się do kupienia tajine, jednak boję się podróbek. Mieszkam w małym mieście i będę musiała zamówić. Pewnie wiesz, gdzie zrobić to bezpiecznie/ (chodzi o oryginalny produkt).
    Pozdrawiam

    • SylwiaSM mówi:

      Niestety, nigdy nie kupowałam tagine w Polsce. Wiem, że na allegro są dostępne, ale jak z ich jakością to niestety nie wiem…
      Szukałabym po sklepach arabskich online. Powodzenia!

  7. Marcin mówi:

    A jak poradzić sobie z tażinem na płycie elektrycznej? Jest to możliwe czy jestem zdany na piekarnik?

    • Sylwia mówi:

      Jasne, że jest to możliwe. Do takiej płyty nie trzeba nawet podkładki. Pozdrawiam i życzę smacznego 🙂

  8. Tomek TMS mówi:

    Właśnie wróciłem z Maroka i przywiozłem Tajine w rozmiarze XXL średnica 40 cm idealnie pasuje do grila gazowego, moje przemyślenia co do kominka może możma do niego nalać wody i będzie się nawilżało od wewnątrz, w Maroku widziałem nadziane pomidory na kominek!!

    • SylwiaSM mówi:

      Gratuluję rozmiaru XXL 😉 Cała rodzina się naje, a i może sąsiedzi skorzystają 🙂 Szczerze powiem, że nigdy się nie spotkałam, żeby ktoś w Maroku nalewał wody do kominka, ale nie oznacza to, że nie można. Proszę próbować! A pomidory często nabijane są dla dekoracji 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i czekam na zdjęcia tagine 🙂

  9. Pozdrawiam Beata mówi:

    Dzień dobry,
    Ja tez zastanawiam się nad podkładka, bo nigdzie nie mogę znaleźć ?.
    Artykuł bardzo ciekawy, właśnie siedzę i szukam swojego tagine 😉

    • SylwiaSM mówi:

      Dziękuję 🙂 Cieszę się, że niebawem bedziesz miała swój tagine. Będziesz bardzo zadowolona.
      Co do podkładki, to poszukaj na placu targowym, można taką kupić „u Ruska” za 10 zł, a one sprawdzają się super.
      Pozdrawiam!

  10. Daria mówi:

    Dzień dobry, czekam na moje pierwsze tajine.. Czy na kuchenkę z płyte ceramiczna tez trzeba nakładkę? Pozdrawiam 🙂

    • SylwiaSM mówi:

      Cześć Daria! Koniecznie się pochwal jak już do Ciebie dotrze!
      Niestety, nie mam doświadczenia z tego typu płytą. Jestem zwolenniczką podkładek, ale na kuchenkach, w których tagine ma bezpośredni kontakt ogniem. Myślę, że mając płytę ceramiczną, położyłabym tajine bezpośrednio.
      Pozdrawiam serdecznie!

      • Vroobell mówi:

        No ciekawe…
        w dzikich krajach stawiają ten garnek na żarzących sie węglach, a autor ostrzega przed zbytnim gorącem.
        W każdym razie na kuchence indukcyjnej powiino się dać postawić na podkładce do indukcji i nie powinno sie nic stac.

        • SylwiaSM mówi:

          Prawda, że ciekawe? Nie wiem jak w „dzikich krajach”, ale w Maroku taka podkładka jest bardzo popularna. Można ją kupić na każdym souku, tuż obok tagine. Większość gospodyń używa takich właśnie podkładek do gotowania na kuchenkach gazowych.
          Pozdrawiam 🙂

  11. Marga mówi:

    Witam troche za pozno przeczytalam artykuł.Postawilam moj nowy tajin na gazie i niestety pękł.Czy jest jakis sposob by go skleić? Pozdrawiam

    • SylwiaSM mówi:

      Skleić można, ale jaki klej byłby odpowiedni poza kropelką, to nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc nie ryzykowałabym gotowania w klejonym garnku. Proponuję skleić i postawić tagine jako dekorację 😉

  12. Piotr mówi:

    witam!!! Temat mnie zainspirował, bo używam garnka rzymskiego. Mam kuchnię węglowa i chętnie spróbuję. Niemniej ciekawi mnie czemu Marokańczycy nie uznaj pakowania tego garnka do piekarnika?

    • SylwiaSM mówi:

      Witaj Piotrze! Zacznijmy od tego, że w Maroku nie każdy ma piekarnik. W niektórym rejonach ludzie wciąż korzystają z ulicznych pieców nazywanych „feran lhoma”. Inni zaś, mają w domu piekarniki wielkości naszych kuchenek mikrofalowych lub odrobinę większe. Co do samego tajine, to uważają oni, że „prawdziwe” to tylko na węglu. Oczywiście w domach, na co dzień, gotują je na zwykłych kuchenkach gazowych.
      Ale! Na południu Maroka, zwłaszcza w okolicach Marrakeszu, jest jeden garnek, który pakują właśnie do piekarnika. Nazywa się tanjia. Wygląda jak duży dzbanek 🙂 Pozdrawiam!

  13. Marta mówi:

    Czesc, dziękuję za artykuł! Wlasnie dowiedziałam się o istnieniu tagine 🙂 bardzo mnie to zaciekawiło i chętnie spróbowałabym takiego dania… Może kiedys się skuszę na kupno naczynia, a póki co zastanawia mnie jedna rzecz. Nie jestem doswiadczona kucharka, dopiero od niedawna kucharzę więcej i w zwiazku z tym nie mam pojecia, czy takie podkladki to jakas trudna do kupienia rzecz w PL? Bo poki co grzebię sobie w Internecie i widzę tylko takie podstawki, na które można odstawic goracy garnek po gotowaniu, a nie w jego trakcie… Moze wiesz, czy da się je latwo kupic i u nas? 🙂 Pozdrawiam,

    • SylwiaSM mówi:

      Witaj Marta! Bardzo się cieszę, że dowiedziałaś się o tagine, bo to naprawdę świetna sprawa. Ja do niedawna używałam podkładki, którą przywiozłam z Maroka, jednak… co tu dużo mówić, wysłużyła się biedaczka, więc kupiłam nową, w Polsce 🙂 Pozwoliłam sobie wysłać mejla ze zdjęciem, żebyś wiedziała czego szukać. Pozdrawiam!

  14. Witek mówi:

    Mam na wsi klasyczny wiejski piec kuchenny. Czy można na nim przygotowac tagine?

    • SylwiaSM mówi:

      Można, jednak nie radzę stawiać naczynia tuż po rozpaleniu. Najlepiej już pod sam koniec palenia.

  15. Aga mówi:

    A jakie mięsa można w tym przyrządzać? Zaintrygowało mnie to naczynie

    • SylwiaSM mówi:

      Odpowiedź jest prosta – każde! I choć jest to marokańskie naczynie, nawet wieprzowina w nim wyjdzie pyszna i soczysta 😉 Polecam zaglądnąć do zakładki „zasmakuj w Maroku”, tam są różne przepisy na tagine. Pozdrawiam!

  16. Andrzej mówi:

    Super, wlasnie wypiekam swoj garnek w piekarniuku po kilku dobrych godzinach moczenia i czekam na pierwsze smaki. Dodam, ze garnek (nie glazurowany) przywiozlem z Maroka. Slyszalem tez ze przed kazdym uzyciem warto go moczyc 15 minut w wodzie to prawda??

    • Sylwia mówi:

      Witaj,
      Nie trzeba go moczyć. Wystarczy go dobrze przygotować przed pierwszym użyciem. Jedyne co, to zaopatrz się w tę podkładkę, o której pisałam w artykule – nie ryzykowałabym stawiania tajine bezpośrednio na ogniu. Mam cichą nadzieję, że podzielisz się zdjęciami 🙂 Chętnie wrzucę do galerii na FB.
      Smacznego!
      Pozdrawiam, Sylwia

      • Rafał mówi:

        Cześć, nie jest do końca prawdą to, co piszesz o stawianiu lub nie stawianiu tajine bezpośrednio na ogniu. Od bardzo doświadczonej marokańskiej gospodyni, urodzonej w Polsce i posiadającej, a jakże, równie, jeśli nie bardziej doświadczoną, marokańską tesciową :-), posiadłem wiedzę, która mówi, że nie ma potrzeby podkładania pod tadżin w czasie gotowania na gazie czegokolwiek. Ba, powiem więcej: sam posiadam od tych wakacji takowe, piękne naczynie, sam w nim gotuję, na gazie, oczywiście i…. nie podkładam. Większym zmartwieniem dla mnie było do tej pory owo przypalanie się potraw i w tym celu planowałem zaopatrzyć się w metalową podkładkę (wiadomo: płomień nie działa wtedy bezpośrednio na dno naczynia, a ciepło jest po nim równomiernie rozprowadzane) ale skoro twierdzisz, że tak ma być (tzn. ma się lekko/sporo przypalić), to OK. Przetestuję jednak gotowanie również z podkładką, może efekty będą jeszcze lepsze. Pozdrawiam, Rafał.

        • SylwiaSM mówi:

          Rafale, zacznę od tego, że nie uważam siebie za żadną specjalistkę w dziedzinie tajine (o czym wspominałam w artykule). Cała moja wiedza na temat nie tylko samego garnka, ale przede wszystkim kuchni marokańskiej, pochodzi od doświadczonych gospodyń (które nawiasem mówiąc należą do mojej rodziny ;)) i przekazuję to, czego one mnie nauczyły. Należy pamiętać jednak o tym, że nie tylko „co kraj to obyczaj”, ale również „co gospodyni, to inne zasady”.
          Tajine powinno się lekko przypalić – jeszcze mi się nie zdarzyło jeść tagine, które gdzieś tam na spodzie nie przywarło 🙂 Oczywiście mowa o lekkim przypaleniu a nie zwęgleniu potrawy.
          Kwestia podkładki to bardziej ze względów „bezpieczeństwa”, żeby ogień nie miał bezpośredniego kontaktu z naczyniem i nasz gliniak po prostu nie pękł. Swoje podkładki przywiozłam również z Maroka. Są dość „prymitywne”, ale spełniają swoje zadanie, a przecież o to ma w tym wszystkich chodzić.
          Jeśli chcesz osiągnąć najlepsze efekty, to ugotuj tajine na grillu – gwarantuję Ci, że smak będzie zupełnie inny!
          Daj koniecznie znać! I jeśli skorzystasz z któregoś z moich przepisów, chętnie wkleję Twoje zdjęcie do galerii Czytelników na FB 🙂
          Pozdrawiam i życzę miłego weekendu! Sylwia

          • Rafał mówi:

            Cześć Sylwio! Na początek małe wyjaśnienie/usprawiedliwienie. Nie było absolutnie moim zamiarem podważanie Twojej wiedzy na temat tajine, zresztą sam, tak jak napisałem, zaczynam swoją przygodę z kuchnią marokańską. Napisałem tylko to, czego dowiedziałem się w Maroko, od człowieka będącego niejako „uosobieniem” tego kraju, czyli najczystszej krwi Berbera, do tego mówiącego płynnie po polsku (bywałaś w Maroko, więc pewnie wiesz o kogo chodzi AGADIR) i jego żony. Teraz sprawy techniczne: jest oczywiście tak jak mówisz- co gospodyni, to inne zasady, ja jak na razie trzymam się sztywno tego, co mi przekazano, czyli bez obaw gotuję na otwartym gazie (oczywiście niewielkim). Zresztą, gdybym nawet chciał inaczej, to na razie nie mam innej/technicznej możliwości. Dziś gotowałem po raz drugi i … oczywiście przypaliło się :-). Wniosek z tego, że jest to pewna prawidłowość, z którą nie powinno się walczyć (taka marokańska tradycja ;-)). Co do tadżina na grillu… no to zdecydowanie tak. Przecież w Maroko przede wszystkim ta forma podgrzewania jest preferowana. Moje zdjęcia możesz oczywiście wykorzystać, znajdziesz je na FB wpisując Rafał Olak, Kielce. Pozdrawiam, Rafał.

            • SylwiaSM mówi:

              Hahaha żadnych wyjaśnień/usprawiedliwień nie przyjmuję… bo wcale tego nie odebrałam jako ataku czy podważanie „mojej wiedzy”.
              Swój wstęp w poprzednim komentarzu był odpowiedzią do tego, co napisałeś : „Skoro twierdzisz, że tak ma być, to OK” – dlatego chciałam zaznaczyć, skąd pochodzi moja „wiedza” na temat tajine, że nie jest to po prostu jakieś tam moje WidziMiSię lub gdzieś tam zaczytane. Mnie tak nauczyli i nie twierdzę, że każda inna metoda/technika jest zła 🙂
              Co do tego przypalenia to niektórzy nawet twierdzą, że jak tajine Ci się nie przypali, to marny z Ciebie kucharz… Tak więc powinieneś się cieszyć! 🙂
              Grill i tajine to połączenie idealne, choć i tak uważam, że NAJLEPSZE tagine zje się tylko i wyłącznie w Maroku – ten klimat nie ma sobie równych!
              Wiesz, jakoś nie mam w zwyczaju „grzebać” ludziom po kontach na FB, dlatego wolałabym żebyś – oczywiście jeśli sam masz na to ochotę! – sam wkleił zdjęcia tutaj SmakiMaroka.pl i podzielił się nie tylko ze mną, ale z moimi Czytelnikami (jakoś nie lubię określenia fan…) swoją wiedzą i smakami! Będzie mi bardzo miło! Pozdrawiam serdecznie!

  17. Lotka mówi:

    Super! Właśnie czegoś takiego szukałam. Planuję zakup tagine i teraz już wiem co i jak! Dzięki!

    • Sylwia mówi:

      Proszę bardzo:) Cieszę się, że artykuł okazał się pomocny. Czekam na zdjęcie tajine:) Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *